Nasi partnerzy

  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • Instal-mont
  • image
  • image
  • image
  • image
  • Autokompleks
  • image

Fotoreportaże

  • Niedziela - Dni Czchowa '2017 z Akcją Biblioteki i gościem wieczoru
  • Sobota - Dni Czchowa '2017 z gościem wieczoru
  • Piknik rodzinny w Piaskach-Drużkowie i koncert Marka Piekarczyka! - fot. red. J.Dębiec
  • III dzień Baszta Jazz Festivalu Czchów '2017 - fot. red. Joanna Dębiec
  • II dzień Baszta Jazz Festivalu - fot. red. Joanna Dębiec
  • Archiwum

Czchów

Czchów

red. Joanna Dębiec.

CZCHÓW

PUBLIKACJA „CZAS CZCHOWA” KWIECIEŃ 2003 oraz MAJ-CZERWIEC 2003 w ramach serii PREZENTACJI MIEJSCOWOŚCI GMINY CZCHÓW

– AKTUALIZACJA DANYCH (osobowych i pełnionych obecnie funkcji) dn. 03.10.2013 r.


14,1 km2 powierzchni
2362. stałych mieszkańców

Czchów

Burmistrz Czchowa:
Marek Chudoba
tel. (0) 146 621 727
Sekretarz Gminy Czchów:
Jarosław Gurgul
tel. (0) 146 621 713
Urząd Miejski w Czchowie:
Rynek 12, 32-860 Czchów
tel. (0) 146 621 710
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
Strona internetowa: www.czchow.pl

W Czchowie od grudnia 2002 roku w imieniu mieszkańców miasta działa Rada Dzielnicy Czchów. Przewodniczącym Rady jest JERZY WOJAKIEWICZ

Zarząd Dzielnicy Czchów (Organ Wykonawczy Rady) stanowią:
Przewodniczący Zarządu: DOMINIK KOTAS
Członkowie Zarządu:
Ryszard Strzelec
Stanisław Kozdrój
Pozostali Członkowie Rady Dzielnicy Czchów:
Jerzy Chudoba
Tomasz Gawełda
Małgorzata Czech
Rafał Kozdrój
Józef  Kozdrój
Paweł Proficz
Tadeusz Kanownik
Kazimierz Kurzydło
Eugeniusz Martyka
Andrzej Orłowicz
Kazimierz Ryba

Radni wchodzący w skład Rady Miejskiej w Czchowie reprezentujący Miasto Czchów:
Jerzy Wojakiewicz
Józef Kozdrój
Małgorzata Czech
Krzysztof Gawełda

Parafia Czchów
tel. (0) 146 636 060
Proboszcz parafii: ks. dr Ryszard Biernat

Dzieci uczęszczają do 9-godzinnego Publicznego P-la w Czchowie (budynek remizy) – od roku 2003, oraz oddziału przy szkole podstawowej. Kontynuują naukę w Publicznej Szkole Podstawowej w Czchowie. Od roku 2009 nie ma już filii PSP Czchów - Trawniki. Obwód szkoły podstawowej w Czchowie obejmuje Czchów, Czchów Trawniki i Piaski Drużków. Publiczne Gimnazjum w Czchowie znajduje się na II piętrze budynku Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Czchowie koło szpitala. Obwód szkoły obejmuje miejscowości Czchów, Wytrzyszczka, Będzieszyna i Piaski Drużków.

Szkoły średnie
: Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Czchowie.


Czchów od roku 2000 ponownie Miasto. Posiada nazwane ulice (mapa ulic Czchowa), hejnał czchowski (autorka – s. Maria Filipowska), pieczęć Czchowa (wykonaną na wzór historycznej, przez Muzeum Okręgowe w Tarnowie) oraz powiewającą nad wzgórzem flagę narodową, niestety nie, jak początkowo – chorągiew królewską. Wśród artystycznych wyrobów regionalnych na uwagę zasługuje przygotowany przez panią T. Turek rycerz czchowski.

Archeologia Czchowa
Podobnie jak pozostałe miejscowości gminy, także sam Czchów w obecnych granicach administracyjnych został przebadany przez archeologów. Badania w ramach Archeologicznego Zdjęcia Polski przeprowadziła w 1990 roku ekipa w składzie Eligiusz Dworaczyński, Jerzy Okoński, Andrzej Szpunar, Grzegorz Tkacz. W wyniku tych badań odkryto i zinwentaryzowano dwadzieścia osiem stanowisk archeologicznych tj. miejsc pobytu człowieka od epoki kamienia po czasy nowożytne.
Z najstarszej epoki – epoki kamienia pochodzi 18 stanowisk, gdzie znaleziono szereg odłupków krzemiennych noszących ślady ludzkiej działalności. Z młodszej epoki kamienia zwanej neolitem (5800-2400 lat p.n.e.) znane są trzy znaleziska w tym jedno to narzędzie nazywane przez archeologów drapaczem znalezione w trakcie badań wykopaliskowych na zamkowym wzgórzu. Ponadto ze stanowiska o numerze 18 w Czchowie pochodzi pojedynczy fragment naczynia kultury ceramiki wstęgowej rytej.
Ludzie prezentujący tę kulturę to pierwsi rolnicy, którzy przynieśli ze sobą na tereny Dunajca umiejętność uprawy roli, przyprowadzili za sobą udomowione zwierzęta, upowszechnili umiejętności takie jak lepienie i wypalanie naczyń z gliny oraz tkactwo. Budowali osiedla z tzw. długimi domami, rozwinięta była obróbka a także wytwarzanie nowych, lepszej jakości, narzędzi z krzemienia. Z tego samego stanowiska pochodzi szereg fragmentów naczyń kolejnej neolitycznej kultury zwanej kulturą lendzielską.
Stosunkowo wiele wiemy na temat ludzi zamieszkujących teren Czchowa w kolejnym okresie dziejów tj. w epoce brązu (2500-500 lat p.n.e.). Z badań powierzchniowych pochodzi 5 stanowisk archeologicznych z których jedno oznaczone nr 10 było badane wykopaliskowo.
Z ramienia Instytutu Archeologii i Etnologii PAK w Krakowie prowadzili je archeolodzy Paweł Valde-Nowak i Paweł Madej wraz z grupą studentów archeologii z Wrocławia. W efekcie odkryto ślady po wiosce z przełomu neolitu i epoki brązu w której mieszkali ludzie tzw. kultury ceramiki sznurowej (około 2000 lat p.n.e.). W jednym z odkrytych tam obiektów (jama 3) znaleziono fragmenty naczyń i wiórowy nóż „płomienisty” z krzemienia jurajskiego podkrakowskiego związane z tą właśnie kulturą.
Była to pastersko – rolnicza ludność, która chowała swych zmarłych pod nasypami kurhanów, lokując kurhany na grzbietach garbów. Możliwe, że gdzieś w porośniętej lasem części Czchowa, kryją się kurhany z grobami tych ludzi. Po około 500 latach w tym samym miejscu zbudowali swe osiedle nowi ludzie związani już z rozwiniętym okresem epoki brązu. Byli to przybysze z południa z terenu tzw. kultury Otomani.
Obejmowała ona tereny dorzecza Cisy, a następnie zachodnią Rumunię, wschodnią Słowację, część Węgier. Ludzie tej kultury zajęli też Kotlinę Koszycką i dalej na północ przekroczyli Karpaty, osiedlając się na pogórzach w dorzeczu Dunajca, Wisłoki, Wisłoka i Sanu. Kultura ta należy do najwyżej rozwiniętych kultur starszego okresu epoki brązu w Kotlinie Karpackiej. Była to w istocie wielka, wszechstronnie rozwinięta cywilizacja z początków epoki brązu. Ludność zajmowała się głównie uprawą ziemi. Uprawiano pszenicę, jęczmień, żyto, proso, groch, soczewicę oraz len. Hodowano bydło rogate, świnie, owce i konie, a także polowano na dzikie zwierzęta. Używano czterokołowych wozów o pełnych kołach, zaś do transportu wodnego – łodzi dłubanek. Osiedla tworzyły kompleksy osadnicze z centralnie położonymi grodami, z których część posiadała akropole, a więc wyodrębnione i dodatkowo ufortyfikowane centra, grupujące domy najbogatszych mieszkańców. Znane są też budowle świątynne i miejsca praktyk kultowych. Niekiedy zabudowa w obrębie grodu była rozplanowana wzdłuż siatki ulic. Wnętrza kolistych lub prostokątnych w zarysie domów ogrzewano paleniskami, a także glinianymi piecykami. Na wysokim poziomie rozwinięta była metalurgia brązu i złota.
Kolejnym ważnym odkryciem z epoki brązu, było odkrycie na tzw. „Grodzisku” pod zgliszczami wału z wczesnego średniowiecza - pozostałości po osadzie kultury łużyckiej.
Nazwa kultura łużycka pochodzi od Łużyc, gdzie najwcześniej przebadano typowe dla niej ciałopalne cmentarzyska popielnicowe. Wytworzyła się około 1500 roku p.n.e. i trwała około 1000 lat. Dzieje kultury łużyckiej nad górną Wisłą rozpoczęły się od przybycia tu ludzi z terenu Śląska w III okresie epoki brązu (1300-1100 p.n.e.). Przybysze ci z okolic Krakowa przeszli także w strefę górską, czego dowodem są znaleziska w Czchowie datowane na lata około 1000 p.n.e.
W ciągu tysiąca lat istnienia kultura łużycka ulegała licznym zmianom. Okresy rozkwitu przeplatały się z okresami regresu. W trakcie trwania kultury łużyckiej skończyła się epoka brązu. Brąz jako podstawowy materiał do produkcji ozdób, narzędzi i broni został stopniowo zastąpiony przez żelazo, rozpoczynając okres wczesnej epoki żelaza.
Wielka ilość przebadanych osiedli i cmentarzysk omawianej kultury dostarczyła licznych informacji o życiu, pracy, zwyczajach i gospodarce tego starożytnego ludu, który zamieszkiwał ziemie polskie przez czas porównywalny z czasem istnienia naszego państwa.
Łużyczanie byli ludem rolniczym, uprawiali głównie rośliny zbożowe: pszenicę, proso, jęczmień i owies. W początkach wczesnej epoki żelaza (około 700 r. p.n.e.) pojawiło się żyto. Było ono uprawiane na gorszych glebach, zaś w miarę pogarszania się klimatu stawało się coraz bardziej znaczącym zbożem. Uprawiano też groch, bób i soczewicę, a także len, mak i rzepę. Stosowano gospodarkę wypaleniskową. Hodowano bydło rogate, świnie, owce, kozy, konie i psy. W gospodarce pewną rolę odgrywało łowiectwo, rybołówstwo i zbieractwo. Zmarłych palono na stosach i chowano w glinianych naczyniach zwanych urnami.
Kolejna wielka epoka pradziejowa – okres rzymski, jest na terenie miasta reprezentowana jedynie śladowo przed jedno stanowisko. Nieco lepiej jest z okresem wczesnego średniowiecza, gdzie oprócz jednego śladu osadnictwa, badania prowadzone przez Tarnowskie Muzeum na „Grodzisku” ujawniły istnienie tu obronnego grodu, bronionego wałem drewniano-ziemnym. Gród istniał w IX i X w.
Nie sposób pisać o archeologii Czchowa bez choćby skrótowego omówienia badań archeologicznych na czchowskim zamku.
W latach 1966-67 badania na wzgórzu zamkowym prowadziła Karpacka Ekspedycja Archeologiczna kierowana przez prof. Andrzeja Żakiego. Wynikiem tych badań jest pierwszy plan zabudowy wzgórza zamkowego oraz pierwsze opracowanie zagospodarowania turystycznego tego obiektu.
Po ponad 30-letniej przerwie, badania na zamku podjęła ekspedycja z Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Prace archeologiczne prowadziła ekipa w składzie: Andrzej Szpunar kierownik badań i archeolodzy Barbara Szpunar i Agnieszka Mirek-Kukułka oraz dokumentalista Andrzej Michta.
Odsłonięto pełny zarys murów obwodowych zamku, budynki mieszkalne, bramę wjazdową. Wydobyto z ziemi tysiące zabytków, naczyń glinianych, przedmiotów żelaznych (uzbrojenie, części rzędu końskiego, narzędzia), kościanych, a także monet. Odsłonięte mury stały się podstawą projektu zagospodarowania wzgórza i odtworzenia części budowli z wieżą zamkową, która zamieniona jest na punkt widokowy. Mimo, iż wykopaliska zostały już zakończone, prace nad materiałem zabytkowym trwają nadal. Niedawno ze specjalistycznej pracowni konserwacji metali wróciła kolejna partia przedmiotów wydobytych na zamku, są to między innymi fragmenty zbroi rycerskiej.

Czchów

Czas Czchowa jako pierwszy publikuje te unikatowe na skalę kraju zabytki.

CZCHÓW ŚREDNIOWIECZNE MIASTO KRÓLEWSKIE

„Przepięknie usytuowane miasto na wzgórzach lewego brzegu Dunajca, dziś przyciągające wzrok - widoczną w dzień i oświetloną po zmroku - basztą. Miasto to jest dziełem średniowiecza. Należy do jednych z najstarszych w Małopolsce. Przeżyło okresy wielkiego rozkwitu i smutnego zapomnienia. W ostatnich latach zaczyna ożywać na nowo – głównie za sprawą średniowiecznego zamku, zburzonego w czasie najazdów szwedzkich w XVII wieku. Przeprowadzone badania archeologiczne, ustalenie jego prawdopodobnego wyglądu, a być może i nadzieja rekonstrukcji, sprawiają, że chętniej wracamy do jego historii. Czchów byt swój zawdzięczał przede wszystkim swej korzystnej lokalizacji przy istotnych dla rozwoju gospodarczego szlakach handlowych, wspomnianym wcześniej – Dunajcowym i biegnącym powyżej – trakcie węgierskim. Tak długo, jak długo te drogi pełniły ważną funkcję komunikacyjną (do powstania kolei omijających Czchów), miasto rozwijało się nie tylko gospodarczo, ale także administracyjnie. W swej historii było stolicą powiatu, siedzibą starostwa niegrodowego i sądu ziemskiego. Niejednokrotnie gościło w swych murach monarchów i innych dostojników.
Początkowo Czchów wchodził w skład posiadłości klasztoru Benedyktynów z Tyńca, za sprawą których w pierwszej połowie XII wieku wybudowany tu został romański kościół, wokół którego zaczynał organizować się jako osada zalążek przyszłego miasta. XIV wiek stał się okresem silnego rozwoju miast w Małopolsce dzięki lokacji na prawie zasady funkcjonowania złożonego, często zróżnicowanego narodowościowo, organizmu. Miasta te charakteryzował napływ ludności niemieckiej, ulegającej później polonizacji. Podobnie było w Czchowie (w dokumentach XIV-wiecznych nierzadko padają niemieckie imiona i nazwy; sam Czchów nazywany był też Weisskirche lub z łac. Alba Ecclesia, czyli Biały Kościół). Jedną z najważniejszych dat w jego historii jest rok 1355, kiedy to Kazimierz Wielki, funkcjonującemu już na prawie średzkim miastu, nadał prawo magdeburskie. Za umowną datę początku Czchowa, jako miasta, przyjmuje się rok 1333. W tym czasie przestał być posiadłością benedyktyńską, a stał się własnością królewską. Wtedy też, w miejscu romańskiego kościoła, został postawiony nowy, gotycki. Poza kościołem i częścią miejską z rynkiem, kolejnym składnikiem Czchowa, jako całości, był zamek znajdujący się na sąsiednim wzgórzu. Życie w średniowiecznym Czchowie koncentrowało się wokół handlu i rzemiosła. Rozwój handlu związany był z królewskimi przywilejami, uprawniającymi do odbywania jarmarków (m.in. prawo targu nadane przez Władysława Jagiełłę w 1423 roku, Kazimierza Jagiellończyka w roku 1489). Zaczynały też tu funkcjonować cechy rzemieślnicze (m.in. 1464 – rok powstania cechu tkaczy, 1487 – sukienników). Dodatkowych korzyści przysparzała komora celna. W miastach ukonstytuowanych na prawie magdeburskim, władzę pierwotnie sprawował dziedziczny wójt, a z czasem zaczynał tworzyć się samorząd miejski, sprawowany przez radę i burmistrza. Sądownictwo spoczywało w rękach wójta i ławników. Pierwszy dokument, dotyczący wójta w Czchowie, pochodzi z 1333 roku i mówi o wójcie Wojsławie, który wydał zgodę Mikołajowi na budowę młyna wodnego. W końcu XIV wieku Czchów stał się stolicą powiatu, siedzibą starostwa niegrodowego i sądu ziemskiego. Z roku 1398 pochodzi przekaz o odbywających się „roczkach w Czchowie”, choć określenie Czchowa – jako powiatu, pochodzi dopiero z roku 1466 – „districtus czchoviensis”. Funkcję starosty pełnił m.in. Jan z Ujazdu (w połowie XV wieku), Spytko z Melsztyna (od 1476 roku), Seweryn a potem Stanisław Boner (od 1549 roku) i od 1561 roku – Wawrzyniec Spytko Jordan. W XV wieku istniała tu szkoła parafialna i szpital. O nowoczesności miasta świadczy to, że już w roku 1545 powstała tu sieć kanałów i wodociągów, których twórcą był Tomasz, żupnik bocheński (urządzenia te funkcjonowały jeszcze do lat osiemdziesiątych XX wieku) i, jak podaje Wielka Encyklopedia Powszechna z 1894 roku, …za co Zygmunt I wynagradzając Tomasza ustanowił od łaźni, browarów i od wszystkich mieszkańców podatek, z którego po zwróceniu przedsiębiorcy wyłożonych kosztów, połowa obracaną była na konserwację i naprawy, drugą zaś połowę tenże Tomasz otrzymał. Przez cały XVI wiek miasto utrzymywało swą wysoką pozycję. Czchów był dostatnim i spokojnym miastem. W okresie reformacji osiedlili się tu Arianie, a na czele ich zboru stał Franciszek Lismanin, były franciszkanin i spowiednik królowej Bony. Czchów, podobnie jak inne miasta w Polsce, stracił na znaczeniu po wyniszczającym najeździe szwedzkim. Nigdy już nie powrócił do swej dawnej świetności. W wyniku I rozbioru Polski w 1772 roku Czchów znalazł się w granicach państwa austriackiego. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, niestety, w dalszym ciągu tracił na znaczeniu. W 1928 roku odebrano mu prawa miejskie. Funkcjonował jako gmina wiejska do 1 stycznia 2000 roku, kiedy to odzyskał status miasta.
Czchów nie odegrał nigdy większej roli o znaczeniu ponadlokalnym. Jak wiele innych miast, rozwijał się swoim rytmem, czasami wzmożonym, czasami spowolnionym. Tym jednak, co dziś go wyróżnia od pozostałych jest to, że zachował swój układ urbanistyczny w sposób wierny i czytelny. Najważniejszymi wyznacznikami tego układu jest kościół i rynek z wychodzącymi z niego ulicami oraz dominująca nad okolicą pobliska baszta, będąca pozostałością dawnego zamku.
Średniowieczny układ urbanistyczny.
Pierwotna osada rozwijała się na planie owalnicy powstałej z wykorzystania ukształtowania terenu. Zawierał się w niej fragment „traktu węgierskiego”. Z czasem wewnątrz powstał, jako ośrodek założenia miejskiego, czworoboczny, pochyły rynek, z którego narożników wychodziły ulice. Układ ten jest zachowany do dziś. Do dziś również otoczony jest niską, podcieniową zabudową. Przy południowo-wschodnim narożniku znajduje się kościół.

Kościół Narodzenia NMP.
Na miejscu pierwotnego kościoła romańskiego, wzniesiono w 1346 roku świątynię w stylu gotyckim. Wykorzystano w niej pewne elementy pochodzące z budowli romańskiej (m.in.: ozdobne gzymsy). Kościół został powiększony w XV wieku, a obecna, neogotycka fasada jest wynikiem obniżenia wcześniejszej wieży (połowa XIX wieku). Jest to kościół orientowany, jednonawowy z dwuprzęsłowym prezbiterium ze sklepieniem krzyżowo – żebrowym, z nawą o stropie drewnianym oraz kruchtą od strony zachodniej. Po stronie północnej znajduje się zakrystia i kaplica pochodząca z XVIII wieku. Kościół posiada ostrołukowe, profilowane portale gotyckie z XV wieku, gotycką chrzcielnicę z 1505 roku, renesansowe nagrobki Kaspra i Katarzyny Wielogłowskich przypisywane H. Canavasiemu. Szczególną wartość mają, pochodzące z XIV i XV wieku, polichromie (odsłonięte w 1900 roku) przedstawiające zdarzenia z życia Chrystusa i Matki Bożej oraz sceny symboliczne i apokryficzne, powiązane z ówczesnymi wydarzeniami religijnymi i politycznymi. Są to nawarstwiające się cykle, zachowane jedynie we fragmentach.
Zamek.
Wzniesiony został w końcu XIII wieku. Należał do całego systemu fortyfikacji doliny Dunajca. Pełnił rolę strażnicy, komory celnej (wzmiankowanej już w 1327 roku), był siedzibą starostwa (XIV – XVIII w.) i sądu ziemskiego (XIV – XVII w.). Jego najstarszą częścią jest kamienna wieża okrągła, u szczytu ośmioboczna, o wysokości 28 m, tzw. Baszta. Po rekonstrukcji w ostatnich latach, została oddana na użytek zwiedzających. Była to początkowo wolno stojąca wieża, pełniąca funkcję wspomnianej strażnicy. W XIV wieku została obwiedziona murem obronnym, wewnątrz którego wybudowano dwuprzestrzenny budynek mieszkalny, powiększony później (XV/XVI w.) o dodatkowe skrzydło. W XV wieku wzniesiona została prostokątna baszta bramna. Na przełomie XV i XVI wieku dostawiono po zachodniej stronie najstarszej baszty przybudówkę łączącą ją z murem.”

Opracowanie autorstwa Wandy Widmańskiej zawarte w wydawnictwie „Oblicza Ziemi Czchowskiej”, które ukazało się w roku 2002.


Redakcja zachęca do nabycia tego cennego opracowania, tworzonego w oparciu o bardzo ciekawą bibliografię, zawierającego bogactwo udokumentowanych informacji na temat Tropia, Tropsztyna (Wytrzyszczka) i Czchowa.
Celowo nie powielamy tu Historii Czchowa wg Henryka Kornasia, gdyż była ona publikowana już w wersji najnowszej („Czas Czchowa” – nr 81, 82-83 z roku 2000). Pani Widmańska tworząc materiał zawarty w informatorze wzoruje się m.in. na pracy H. Kornasia „Czchów – rys historyczny”.
Natomiast śledząc „Studium historyczno – urbanistyczne Czchowa” Zbigniewa Beiersdorfa i Bogusława Krasnopolskiego z roku 1976 czytamy:
„Kaplica św. Anny. Pierwotna (drewniana) zbudowana zapewne w końcu wieku XV, wzmiankowana 1596-1773 jako położona na przedmieściu przed bramą miejską. Obecna zbudowana zapewne z polecenia biskupiego z roku 1773 jako szpitalna. (Obok znajdował się szpital dla ubogich – przyp. red.) (…) Remontowana ok. 1970r. O skromnych cechach barokowych. (…) Chór drewniany na słupach profilowanych, w. XIX. Drzwi wejściowe deskowe na zawiasach kowalskich, w. XIX. Detal kamieniarski późnogotycki z dekoracją maswerkową oraz herbami Doliwa i Leliwa.”
„Zespół dworski. Wykształcony (jako zespół dworu starostów) może po zrujnowaniu zamku (1655-57), najpóżniej ok. poł. XVIII w. Usytuowany w pobliżu Przedmieścia Dolnego, w obrębie dna doliny Dunajca, w sąsiedztwie drogi do przeprawy na Dunajcu (do Piasków-Drużkowa). Złożony z dworu, zabudowań gospodarczych i pozostałości parku. Dwór – zbudowany zapewne ok. poł. w. XIX w sąsiedztwie starszych zabudowań dworskich, przebudowany gruntownie w 1927 roku z likwidacją ganku kolumnowego w fasadzie (…) Drewniany, konstrukcji zrębowej.”
„Zabudowania gospodarcze. W obecnej postaci zbudowane pod koniec w.XIX – pocz. w. XX. Położone po pn. stronie dworu, zgrupowane wokół podwórza, w obrębie którego znajduje się studnia i staw.”
„Pozostałości parku. Zachowane po zach. i pd. stronie dworu, z resztą sadu od północy. Przed fasadą ślad podjazdu. Przy drodze dojazdowej, powiązanej z parkiem figura św. Jana Nepomucena, późnobarokowa, kamienna (…)”


CZCHÓW – WCZORAJ I DZIŚ – SŁOWAMI


Czchów zamieszkuje specyficzne społeczeństwo, rynek jest zamieszkiwany w większości przez seniorów, domy z podcieniami są jedynie częściowo wynajmowane, dłuższy okres czasu stoją puste w oczekiwaniu na sezonowe zjazdy rodzinne. Tu środowisko jest typowo małomiasteczkowe. Starsze panie lubią siedząc na ławeczkach obserwować leniwie toczące się życie na starym rynku. Po zakończeniu pracy Urzędu Miejskiego, jedyne ruchliwe miejsca to Pub „Zagłoba” i sklep i pp. Cetnarowskich, jako jedyny czynny do 22.00.
W weekendy Czchów zamiast zapełniać się turystami – pustoszeje, młodzież woli bardziej ruchliwe okolice Zapory.
Na każdym z przysiółków życie toczy się innym torem. Tzw. Dolny Czchów zamieszkują ludzie trudniący się ogrodnictwem, warzywnictwem, uprawami szklarniowymi. Nad Dunajcem uprawia się fasolę „Pięknego Jaśka”. Czchów Zapora utrzymywał się przez lata z usług turystycznych, dziś z tych działalności niewiele pozostało. Tu znajdują się 3 ośrodki wypoczynkowe: Hotel „Łaziska”, od roku 2009 zarządzany przez nowego właściciela, Ośrodek Szkoleniowo-Wczasowy „Temida”, po przetargu ogłoszonym przez Starostwo, kupiony przez osobę prywatną, bez pomysłu na jego funkcjonowanie i znajdujący się obok Ośrodek Wędkarski „Głowatka” – opustoszały, wystawiony na sprzedaż. Wiele osób ma na Zaporze swoje domki campingowe. Główną atrakcją tej okolicy Czchowa jest zapora wodna na Dunajcu, pole namiotowe, Kompleks Rozrywkowy „Akropol” do którego na dyskoteki zjeżdża się w weekendy młodzież od Krakowa po Nowy Sącz. Mniej szczęścia ze względu na niedogodne położenie miał dawny „Słoneczny Stok”, istniała tutaj Pizzeria „El Latino” stanowiąca niemałą atrakcję, jednak nie utrzymała się długo. Dziś „lokal” nadal czeka na lepsze czasy. /Obecnie właściciel – mieszkaniec Czchowa Zapory, dba o styl i rozwój restauracji. To miejsce, gustownie urządzone, pełne uroku, jest idealnym, by można było spotkać się, odpocząć i zjeść po południu (od godz. 14.00) sporą i pyszną pizzę. A ostatnie czasy dla całej Zapory nie były dobre. Kłopoty z zamulonym Jeziorem Czchowskim, zamknięcie kąpieliska, zmiany gospodarzy pola namiotowego, otwarcie kąpieliska wraz z poszerzoną ofertą sportowo-rekreacyjną w niższej części Dunajca (stadion naprzeciw szpitala) oraz niekorzystna dla Zapory realizacja planu poszerzenia pasa brzegowego Jeziora Czchowskiego (rozbudowana część rekreacyjno-turystyczna zaplanowana w okolicach Wytrzyszczki, a w kierunku Czchowa ścieżka rekreacyjna dla rowerzystów)…
Zapora zawsze rządziła się swoimi prawami i tak dzisiaj każdy mieszkający tutaj, przyjeżdżający, czy inwestujący chce, żeby zaczęło się tu coś dziać. Częściowe rozwiązanie problemów z Jeziorem, nowe pomysły na sezon, na zagospodarowanie pola namiotowego i terminarz imprez kulturalnych, w którym rajdy samochodowe o zasięgu ogólnopolskim, czy imprezy umiejscowione na Zaporze - dają szansę na powrót dobrych czasów dla tego miejsca. Co prawda spływ Dunajcem nie mógł rozpoczynać się od zapory ze względu na wysoki poziom brzegu w tym miejscu, ale pomysł spuszczania łodzi na Jezioro Czchowskie, mające umożliwić wspaniałe „spacery wodne” – zdaje się ten problem rozwiązywać. To wszystko jeszcze przyszłość, ale są ludzie, którzy dostrzegają potrzeby mieszkańców Czchowa i postrzegają Czchów jako wspaniałą miejscowość rekreacyjną z ogromnymi niewykorzystywanymi możliwościami.
Okolice szpitala to bliskość lasu i Dunajca. Ludzie tu uprawiają swoje poletka, chodzą na grzyby i „borówki”, a na grillach smażą ryby z Dunajca. Tak zresztą jest wszędzie bliżej Dunajca. Na pozostałych przysiółkach ludzie trudnią się rolnictwem, tam rytm życia wyznacza przyroda.
Jak wszędzie w dzisiejszych czasach, w Czchowie również bezrobocie powoduje, iż wiele rodzin mieszka wspólnie z rodzicami, dziadkami, albo wyjeżdża za pracą gdzieś dalej. Największe zakłady pracy to Urząd Miejski, Firma „Rabek”, GS, Bank Spółdzielczy Rzemiosła o/Czchów, Zakład Usług Komunalnych i parę mniejszych.
Działalność kulturalna w Czchowie ma bogatą historię. Przy parafii działał kiedyś teatr, zespoły muzyczne, chór (w tym roku 25-lecie czchowskiego chóru). GOK organizował szereg imprez: w rynku jeszcze pod wodzą niestrudzonego Stanisława Potockiego i na zaporze. Na słynne Dni Morza zjeżdżało pół Polski. Bliższe czasy to festyny u p. Ropka prowadzone przez krzykliwego Wojdaka, przez Czchów przewinęły się mniej lub bardziej znane gwiazdy polskiej estrady.
Rynek pozostawał na uboczu. Nie zawsze jednak tak było. Rynek dawniej skupiał nie tylko urzędy ale i Ośrodek Zdrowia prowadzony od początku przez śp. Józefa Gorycę, tutejszego i jedynego w okolicy lekarza. A cofając się bardziej w historii, na rynku czchowskim już przed 1423 rokiem odbywały się jarmarki, gdyż dokumenty historyczne wspominają wydane właśnie w tym roku zezwolenie Władysława Jagiełły na odbywanie jarmarku w dniu św. Piotra w Okowach (1.VIII). „W 1489 r. Kazimierz Jagiellończyk ustanowił w Czchowie jarmark w święto 11 Tysięcy Dziewic (21.X.). W 1518 r. Zygmunt Stary zniósł targ tygodniowy we wsi Opatkowice (Zakliczyn) cieszący się dużą frekwencją mieszkańców Wojnicza, Tuchowa, Ciężkowic i Bobowej ze szkodą dla Czchowa”. („Słownik historyczno-geograficzny województwa krakowskiego w średniowieczu”.)
W poprzednim numerze „Czasu Czchowa” umieściliśmy fotografię archiwalną jarmarku na rynku w Czchowie – przyp. red.
Legendy opowiadają o ścięciu na rynku przystojnego Eliasza, a historia potwierdza obecność sądu grodzkiego i „własnego” (tu: czchowskiego) kata, który na rynku ścinał skazanych, co zapewne również gromadziło niemałą publikę. Też w obrębie bramy prowadzącej do Dolnego Przedmieścia znajdował się szpital (wzmianka w „Studium historyczno-urbanistycznym Czchowa” – cyt. w pop. numerze „Czasu Czchowa” – przyp. red.).
Tak więc rynek w Czchowie nie jest dziś tak ruchliwy jak to bywało przed laty i chyba dlatego mieszkańcy tej części Czchowa tak zabiegają o organizacją imprez na rynku, który nie da się ukryć zaczyna wyglądać z roku na rok okazalej. Miejmy nadzieję, że inwestorzy zauważą możliwości drzemiące w tej historycznej części Czchowa i „powróci” tu bogate życie społeczne i kulturalne.
Obecnie szpital jak i Ośrodek Zdrowia znajdują się przy trasie na Nowy Sącz w połowie między Czchowem „pod basztą” a Czchowem „z zaporą wodną”. Tu też zbudowano Liceum Ekonomiczne, a w trakcie jest budowa ogromnej hali sportowej. Nad samym Dunajcem powstało w ostatnich latach kąpielisko, a od tego roku ruszył spływ doliną Dunajca „Czchów-Zakliczyn” łodziami 12-osobowymi 11-asto kilometrową trasę.
Jarmarki powróciły do Czchowa, ale są umiejscowione pod piekarnią, pewnie z troski o utrzymanie pięknego wyplantowanego ryneczku.
Ale tak nieubłagalny czas wymusza na nas nowe rozwiązania i nowe pomysły. Byle tylko one były.
W rynku mamy też kino „Baszta” – z piękną salą na 173 miejsca. Tego miejsca może nam nawet Brzesko pozazdrościć. Od tego roku przekształcony z Ośrodka Promocji Gminy Czchów Miejski Ośrodek Kultury w Czchowie swoją siedzibę i działalność przeniósł do kina i od maja br. w piwnicach Urzędu Miejskiego ruszyła kafejka internetowa, z której młodzież może korzystać codziennie od 1200 do 2000 i w weekendy od 1600 – 2000. Miejski Ośrodek Kultury, którego obecnym dyrektorem jest Elżbieta Ogiela prowadzi działalność kulturalną, udziela informacji turystycznych, ma pod opieką wzgórze zamkowe, które w ciągu ostatnich lat bardzo zmieniło swój wygląd. Obecnie, po 9-ciu latach pracy archeologów z Muzeum Okręgowego w Tarnowie baszta, pozostałość zamku, jest zakończona na szczycie pięciokątną koroną, na którą prowadzi klatka schodowa. W dobudowanym w ostatnim czasie budynku strażnika oprócz biletów wstępu na basztę można uzyskać informacje historyczne oraz obejrzeć wystawę archeologiczną z wykopalisk na wzgórzu zamkowym z piękną makietą zamku (wystawa powstała w roku 2000 – przyp. red.)
Miejski Ośrodek Kultury jest organizatorem wielu imprez kulturalnych, wiele z nich ma już od kilku lat charakter cykliczny, jak choćby Dni Czchowa, Bieg Floriański, czy nabierający z roku na rok rozmachu, a zorganizowany po raz pierwszy w 1998 roku BASZTA JAZZ FESTIWAL. Dziś na Baszta Jazz Festiwal przyjeżdżają coraz to nowe zespoły jazzowe gromadząc w Czchowie szeroką publiczność.
W Czchowie jest również wydawana przez Miejski Ośrodek Kultury gazeta – miesięcznik regionalny „Czas Czchowa”. Minęło 12 lat od ukazania się pierwszego numeru odbijanego na ksero w Urzędzie Gminy w Czchowie. Główną część I-go numeru gazety stanowił Dekanat Czchowski. Te 12 lat to ogromna praca wielu ludzi związanych z Czchowem i okolicami, a archiwum „Czasu Czchowa” to prawdziwa kopalnia wiedzy na temat samego Czchowa, gminy, ludzi tu żyjących i kalejdoskop wydarzeń tego środowiska lokalnego. Dziś gazeta ma 42 strony, wychodzi około 700 egzemplarzy co miesiąc, od stycznia w nieco zmienionej formie – informacyjnej. Do tej pory udało się utworzyć stałe działy tematyczne: aktualności, prezentacje miejscowości gminy Czchów, z życia szkoły i przedszkola, wydarzenia kulturalne i niezastąpiony KALEJDOSKOP. Przez długi okres czasu Redaktorem Naczelnym „Czasu Czchowa” był Kazimierz Adam Dudzik, wówczas Dyrektor GOK-u, następnie Ośrodka Promocji Gminy Czchów. Dzięki jego pomysłowi gazeta, długo jako jedna z nielicznych w Polsce południowej pozyskiwała sponsorów i zarabiała. Dziś pan Dudzik śledzi wydarzenia czchowskie w Rubryce Dudzika.
W Czchowie jeszcze przed wojną działał teatr, w którym barwną postacią była śp. pani Rybicka. Niestety nie udało się Redakcji dotrzeć do zdjęć archiwalnych z tego okresu, ale obiecujemy, że gdy tylko będzie taka możliwość, pokażemy je na łamach „Czasu Czchowa”.
Natomiast są zdjęcia oraz księga pamiątkowa z działalności teatru parafialnego, który na powrót ożywił śp. Ksiądz Franciszek Kolebok. Ten człowiek (osobny tekst – OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA) potrafił obudzić na wiele lat drzemiące talenty i dać motywację do działania twórczego. Na wiele lat, gdyż jego praca była kontynuowana jeszcze do 1993 roku. Księga Pamiątkowa udostępniona przez proboszcza Władysława Przybysia zawiera 26 sztuk teatralnych jakie zostały wystawione na deskach czchowskiego teatru od 1979 roku. Wśród nazwisk aktorów, twórców wielu sztuk pojawiają się najbardziej znamienite nazwiska czchowskie.
W Czchowie działa od lat kino „Baszta” (j.w.). Kinooperatorem jest niezastąpiony Tadeusz Młynarczyk. Najbardziej korzystają z niego szkoły, lektury na taśmie, przywożone na zamówienie są niezłą atrakcją. Brak frekwencji nie sprzyja funkcjonowaniu kina, filmy docierają do Czchowa o wiele za „daleko” po premierze, dlatego też wiele osób zainteresowanych ich obejrzeniem jedzie sobie gdzieś dalej, chyba, że patriotycznie czeka na Czchów. Przy kościele parafialnym działał dziecięcy zespół instrumentalno-wokalny prowadzony przez s. Marię Filipowską (powstał pod koniec lat 70-tych), siostra uczyła dzieci grać na wszelkich dostępnych instrumentach – mandolinach, gitarach, fletach, cymbałach, pianinie, trójkątach, kołatkach. Dzieciaki tworzyły wspaniały zespół, który gościł na wielu uroczystościach nie tylko w Czchowie, ale w okolicznych parafiach i na przeglądach.
Dziś przy parafii działa (j.w. 25 lat) chór parafialny, uświetniając swoimi występami ważniejsze uroczystości w parafii.
Jak w większości społeczności wiejskich, małomiasteczkowych, mieszkańcy spotykają się wymieniając doświadczenia: od kilku lat istnieje Koło Gospodyń Wiejskich, na którym panie pieką, gotują, dziergają, szyją. Tak jest i dziś. Co roku czchowskie gospodynie prezentują się na dożynkach gminnych. W pięknych regionalnych strojach niosą swój wieniec, uczestniczą w jego obśpiewaniu i części artystycznej.
Na uwagę zasługuje fakt, iż pani Bronisława Janicka, wieloletnia członkini Koła Gospodyń w Czchowie, wspaniała matka, babcia, będąca dziś przykładem dla młodych, jak być wartościowym człowiekiem – otrzymała medal: ORDER SERCA – MATKOM WSI od Zarządu Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych. Jest to bardzo wyjątkowe odznaczenie – symbol uznania za matczyny trud włożony w wychowanie młodego pokolenia Polaków – Patriotów…
Dlatego w pobliżu Dnia Matki (26 maja) Redakcja nawiązuje do tego ważnego wydarzenia. Fakt posiadania wieloletniej rodziny nigdy nie przeszkadzał pani Bronisławie Janickiej w działalności na rzecz własnej społeczności. Dziś wiele pań, matek, nie mówiąc już o babciach zamyka się we własnym domu tłumacząc to brakiem czasu. „Wszystko zależy od tego, jakim ktoś jest człowiekiem. Pani Bronia (tak ciepło mówią o niej znajomi) jest do tańca i do różańca. Jest członkiem wszystkich organizacji społecznych i parafialnych. Punktualna, przez wszystkich szanowana, można na nią liczyć w dobrych i złych chwilach. Człowiek wart wszelkiego uznania.” Mówi o Bronisławie Janickiej pani Maria Klockiewicz, była wieloletnia sołtys Czchowa.
Redakcja składa serdeczne gratulacje.
Nie można też pominąć wspomnianej właśnie p. Marii Klockiewicz. Będąc sołtysem Czchowa świetnie spełniała swoją funkcję. Dziś nadal przekazuje swoje wieloletnie doświadczenia nie tylko organizacyjne, ale i jako wspaniała gospodyni – młodszym pokoleniom i bierze czynny udział w życiu Czchowa.
Pani Teresa Turek od lat wykonuje ze sznurka sizalowego goszczące w wielu domach rodowitych Czchowian ale i nie tylko. Ostatnią pracą (podkreślającą patriotyzm lokalny) jest sznurkowy flisak i prezentowany już przez redakcję rycerz czchowski. Czchów ma wielu zdolnych ludzi, mamy ich w pamięci. Nie chcąc nikogo pominąć w tym miejscu zakończę.


CIEKAWOSTKI CZCHOWSKIE


Często przy oprowadzaniu wycieczek po Czchowie słyszy się pytanie, dlaczego w Czchowie na rynku stoi figura św. Jana Nepomucena. Były różne wersje odpowiedzi, miał chronić przed powodzią, stać na straży tajemnicy spowiedzi, natomiast najbardziej prawdopodobną (dalej od wody, nie w bezpośrednim otoczeniu kościoła, ale na samum rynku – historycznym placu publicznym) – wydaje się wersja, iż ten święty jest patronem dobrego słowa, w sensie słowa nie skażonego oszczerstwem, obmową, plotką.
W Encyklopedii Hagiograficznej z 1947 roku, udostępnionej przez Proboszcza Parafii Czchów czytamy:
„Jan Nepomucen (Ioannes Nepomucenus)
Urodzony około 1348r., syn sędziego z Pomuk (Nepomuk). W 1370r. przyjął tonsurę i został notariuszem sądu arcybiskupiego, w 1377r.oficjałem tegoż sądu, a w 1380r. wyświęcony na kapłana, był altarystą katedralnym, potem proboszczem św. Galla w Pradze i duszpasterzem kupców niemieckich. Studiował w Padwie.
W 1386r. rektor ultramonatów, w 1387r. „decretorum doctor”, jednocześnie był kanonikiem kolegiaty św. Idziego w Pradze, a po rezygnacji z tej kanonii, kanonikiem na Wyszehradzie. W 1389r. został wikariuszem generalnym arcybiskupa, w 1390r. zamienił parafię św. Galla na archidiakonat w Saaz. Jako wikariusz gen. i zaufany arbpa Jenzensteina został wmieszany w walkę, jaka już od 1384r. rozgorzała pomiędzy arbpem a królem Wacławem. Doszło do tego, że 20 marca 1393r. został razem z oficjałem Nikodemem Puchnikiem i proboszczem z Miśni uwieziony i poddany torturom. Tej samej nocy wrzucono go z mostu Karola do Mołdawy. Nie zdołano wyświetlić przyczyny tak surowego wyroku. Może nią była odważna obrona immunitetu Kościoła, może nie wydanie tajemnicy spowiedzi królowej Zofii, którą małżonek posądzał o niewierność… Po śmierci uważano Jana za męczennika. Był czczony jako patron dobrej sławy, stąd figury jego umieszczano na placach publicznych, gdzie szczególnie łatwo było o grzechy języka.”
„W 1485 kościelny sąd komisaryczny, rozstrzygający spór między Łukaszem plebanem w Czchowie, a rajcami Czchowa o sumy wydane na kościół, szpital i szkołę, nakazuje plebanowi zwrócić rajcom 7 grzywien i równocześnie zezwala, by pleban z pomocą rajców i mieszczan zbudował kościół drewniany poza miastem Czchowem, w miejscu, gdzie dawniej był lub innym dowolnym. Pleban ma przekazać rajcom zarząd szpitala i pieczę nad altarią Pięciu Ran Chrystusowych” (Mp.5 P 41 – „ufundowana przez plebana w Czchowie - Marka herbu Jeleń” [wyż. 1449], do której „należą: rola z łąkami wolna od czynszu, ogród siedlisko i dom w rynku płacące 9 grzywien czynszu”).
Informacje znajdujące się w „Słowniku historyczno – geograficznym województwa krakowskiego w średniowieczu” udostępnione przez Proboszcza czchowskiego.

Burmistrz Czchowa na zakończenie prezentacji…

Red. Jakie perspektywy widzi Pan dla Czchowa w ciągu najbliższych lat?
Największe szanse dla Czchowa widzę w rozwoju turystyki i rekreacji. Jest to związane z rozbudową infrastruktury technicznej Czchowa i całej gminy. Na pewno wiele jeszcze trzeba zrobić w tym kierunku, szczególnie w zakresie medialnym; marketingu i reklamy, preferujących naszą gminę w rankingu turystycznym, w szerokim tego słowa znaczeniu.
Należy wykorzystać nasze centralne położenie geograficzne na odcinku drogi krajowej wiodącej do miejscowości uzdrowiskowych, jak np. Krynica, Piwniczna. Każdy poruszający się w tym kierunku musi przejechać przez Czchów i należy tę szansę wykorzystać. Turysta powinien chcieć się tu zatrzymać.
Red. Obecnie trwają prace przy wykonaniu nawierzchni rynku w Czchowie. Jakie są plany na najbliższą przyszłość?
Rzeczywiście obecnie trwa remont nawierzchni rynku, będą jeszcze wykonywane prace w zakresie kosmetyki – ukształtowanie zieleńców, wymiana ławek… Ten rynek musi przyciągać swoim estetycznym, zadbanym wyglądem. Jest też plan budowy trzech dodatkowych parkingów – koło cmentarza, pod Grodziskiem i na terenie starego przedszkola.
Charakter samego rynku nie pozwala na wprowadzenie wielu radykalnych zmian, czy rozszerzenie sektora usług.
Gmina dysponuje natomiast terenem Inkubatora Przedsiębiorczości w Jurkowie i zaprasza wszystkich chętnych do rozpoczęcia i rozwijania własnej działalności gospodarczej. Również posiadający swoje firmy mogą zasięgać porady w celu właściwego zarządzania własnym przedsiębiorstwem, rozszerzania działalności, wprowadzania korzystnych zmian. Są to duże szanse.
Red. Jak wygląda sytuacja ze zgłaszaniem się chętnych do prowadzenia własnej działalności w Jurkowie?
Od 6 maja w budynku Inkubatora są zasiedlane 4 firmy z terenu gminy Czchów. Są to firmy mające prowadzić działalność o charakterze Handlowo-Usługowym. W tej chwili Inkubator wykorzystywany jest przez Centrum Wspierania Przedsiębiorczości, który prowadzi MISTiA (Małopolski Instytut Samorządu Terytorialnego i Administracji) z Krakowa. Trwają też prace z zakresu tworzenia rynku pracy. Czynimy starania w celu otwarcia nowego zakładu pracy, który by zatrudniał dodatkowo ok.10 osób. Są to plany na najbliższy rok, dwa. Obecnie trwają rozmowy z instytucjami wydającymi koncesje.
Red. Dziękujemy za rozmowę.


OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA


Pod tym tytułem zostały przygotowane materiały na temat dwóch bardzo znaczących dla Czchowa postaci, o których nie można zapomnieć. W tym numerze prezentujemy postać dr Józefa Gorycy oraz ks. Franciszka Koleboka.

O swoim ojcu wspomina i opowiada jego syn Andrzej Goryca:

 

Czchów

„Józef Goryca – był rodowitym Czchowianinem. Urodził się w 1912r. Szkołę podstawową ukończył w Czchowie, następnie gimnazjum w Nowym Sączu. Maturę zdał w 1932r. w Tarnowie. W tym też roku rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.
1 września 1938r. został powołany do służby wojskowej, którą miał ukończyć 1 września 1939r. Niestety wybuchła wojna. Brał udział w wojnie podlegając generałowi Klebergowi w służbach medycznych.
Okres okupacji spędził w Czchowie. W tym czasie również na tajnych nauczaniach uzupełniał wykształcenie medyczne. Pracował jako lekarz. Współpracował z AK, z WIN-em, za co dostał zaocznie karę śmierci, musiał uciekać. Przenieśli się z mamą na ziemie zachodnie. Mama wówczas była ze mną w ciąży. Urodziłem się w miejscowości Kaczanów k.Bolkowa.
Do Czchowa ojciec wrócił dopiero po amnestii. Potem już cały czas związany był z Czchowem. Był lekarzem, najpierw przyjmował pacjentów w Ośrodku Zdrowia – do około 1954 roku mieścił się w rynku (Czchów Rynek) obok pp. Dycjanów. Potem został przeniesiony do budynku „starego przedszkola”. Dopiero w 1965 roku Ośrodek Zdrowia znalazł swoje miejsce w nowym budynku (dzisiejszego Ośrodka Zdrowia i szpitala). W tym też roku miała być w Czchowie otwarta obok Ośrodka Zdrowia – izba porodowa, jednak nie doszło to do skutku, powstał oddział wewnętrzny szpitala, którego dyrektorem został prof. Moszczyński. Tato przepracował około 50 lat w Ośrodku Zdrowia w Czchowie i zmarł w 1987 roku – już na emeryturze.
Jeszcze pozwolę sobie zadać pytanie:
Jaki był Pański ojciec, jakim go Pan zapamiętał?
Chcąc poznać tego człowieka, lekarza należałoby uświadomić sobie specyfikę Jego pracy. Lata 50-te ojciec był jedynym lekarzem między Brzeskiem a Sączem. Służba zdrowia wówczas zupełnie inaczej funkcjonowała. Pogotowie ratunkowe to była jedna karetka, no i ojciec miał tu w okolicy jeden jedyny samochód. Pamiętam w 56, czy 57 roku jak ojciec miał zawał, na karetkę czekaliśmy około 7 godzin.
W tamtych czasach wszystkie kobiety rodziły w domach, a lekarz musiał być też położnikiem – w takich warunkach, jakie były. Dziś lekarz nie odważyłby się na takie praktyki. A w tamtych czasach to było jedyne wyjście. Często jeździł na wizyty, gdzie chłop prowadził go najpierw do stajni i na lekarza czekała krowa, czy inny inwentarz, później dopiero szli do domu.
We środy jeździł końmi do Ośrodka Zdrowia w Iwkowej. Wyjeżdżał wówczas o 5:00, a wracał grubo po północy następnego dnia.
Szycia wykonywał w domu. Nawet swojego czasu hodował nutrie, gdyż dowiedział się, że z ogonów nutrii, ze ścięgien robi się szwy. Łupał więc ścięgna, moczył je w denaturacie i szył rany ludziom.
Trzeba przyznać, iż był bardzo dobrym diagnostą, wówczas przy badaniu pacjenta trzeba było opierać się na badaniach fizykalnych. Sam badał mocz na białko i na cukier. Miał probówki, które następnie musiał bardzo dobrze obserwować. Brakowało w tych czasach zaplecza bez którego żaden lekarz nie mógłby dziś funkcjonować.
Dlatego też robił również specjalizację z medycyny ogólnej.
Znał wszystkich ludzi w promieniu kilkunastu kilometrów. Przyjmował pacjentów też w domu. Nieraz po powrocie z Ośrodka spał 15 minut, potem pił bardzo mocną herbatę i szedł do starego domu (tam miał swój gabinet) przyjmować kolejnych pacjentów.
Dzień w dzień wracał do domu po północy. Jak musiał jechać do pacjenta, często zabierał mnie na woźnicę.
Był lekarzem niezwykle oszczędnym w lekach, jak dziecko było chore: miało przyjąć 1 tabletki, zapisywał receptę na jedną tabletkę lub na dwie najwięcej. W ogóle zapisywał przede wszystkim leki robione. Rozumiał chorego i wyczuwał choroby.
Mawiał, że już na wejściu do chorego był w 45% pewny diagnozy, po 5 minutowej rozmowie w 90%. Dopiero przystępował do badania.
Za najważniejszy lek uważał werboterapię, słowo jest najsilniejszym lekiem – tak mi zawsze powtarzał. Swoich pacjentów długo przyjmował.
Ja jestem lekarzem ginekologiem i mogę powiedzieć dziś, że rzeczywiście jesteśmy cywilnymi spowiednikami ludzi. Są sytuacje, gdzie człowiek przyjmuje na siebie ogromną odpowiedzialność za to, co powie.
Na emeryturze ojciec zajął się gospodarstwem, bardzo to lubił, już wcześniej co zarobił w medycynie inwestował w gospodarkę. Teraz wstawał o 4 rano i szedł kosić trawę, doił sam krowy. Leczył nadal w domu. Mama była dla niego jak dobra sekretarka. Było nas 4-ro dzieci, oprócz mnie, Marta jest technikiem – farmaceutą, Bożena – stomatologiem i Wojtek, który pozostał na ojcowiźnie.
Ludzie w Czchowie nigdy o swoim doktorze nie zapomną, nie mogą zapomnieć. On tu każdego znał, nie ma chyba osoby, która by znając tego wspaniałego lekarza, czegoś mu nie zawdzięczała. Pamiętajmy o tym.


Rozmawiała Joanna Dębiec



KS. FRANCISZEK KOLEBOK

Czchów


Przyszedł na świat 9 lipca 1910r. w Górze Ropczyckiej jako syn Antoniego i Józefy Charchut. Egzamin dojrzałości złożył w 1929r. w Dębicy. Po ukończeniu studiów filozoficzno-teologicznych w Seminarium Duchowym, przyjął w dniu 29 czerwca 1934r. w katedrze tarnowskiej święcenia kapłańskie z rąk bpa F. Lisowskiego.
Jako wikariusz pracował ks. F. Kolebok w Tęgoborzu (od 1 VIII 1934r.), Gwoźdźcu (od 1 IX 1936r.), Czchowie (od 1 VIII 1938r.) i Gawłuszowicach (od 18 VI 1940r.). Natomiast od 15 IX 1941r. pełnił przez 37 obowiązki katechety dzieci i młodzieży w Czchowie. Zwolniony ze stanowiska (1 VIII 1978r.) pozostał w tej parafii w charakterze rezydenta. Tutaj również zastała go śmierć, która nastąpiła w dniu 9 sierpnia 1981r.
Źródła archiwalne nie zawierają zbyt wielu informacji o życiu ks. Franciszka Koleboka, jednak pozwalają wyłowić owoce Jego posługi kapłańskiej. Natomiast bardzo wiele szczegółów z jego życia zachowało się w pamięci ludzkiej, co zgromadzono dzięki przeprowadzonej ankiecie i uzyskanym relacjom ustnym. Spośród opracowań dotyczących ks. F. Koleboka cenną była praca Małgorzaty Roczniak pt. Ksiądz Franciszek Kolebok Moderator Teatru Parafialnego w Czchowie.
Jak wyglądała jego katecheza. Ukazywał Boga przez dzieła stworzenia.
Redakcja ma dostęp do pracy magisterskiej na temat życia ks. Franciszka Koleboka autorstwa p. Barbary Goryl (stąd zdjęcia). Materiał zostanie wykorzystany w następnym numerze.

oprac. Joanna Dębiec
Życiorys ks. Franciszka Koleboka udostępnił ks. proboszcz czchowskiej parafii.

KS. FRANCISZEK KOLEBOK I JEGO TEATR

Nie ulega wątpliwości, że najstarsze wśród wielu zainteresowań ks. Franciszka Koleboka okazała się: praca w teatrze amatorskim oraz kontakt z książką.
Pobyt w seminarium to czas pierwszych prób reżyserskich, które w wyraźnym stopniu rozbudzały pasje teatralne przyszłego animatora ruchu teatrów parafialnych.
Reżyserskie doświadczenia z seminarium pomogły młodemu wikariuszowi w pracy na drugiej placówce duszpasterskiej w Gwoźdźcu, gdzie przebywał od 1.IX.1936 do 31.VII.1938. Jeden z parafian – p. Jan Pawlik – kościelny, wspomina: Ksiądz Kolebok założył zespół teatralny i wystawił takie sztuki jak: „Kuba Gąsior”, „Gwałtu, co się dzieje”, „Diabeł czy komisarz”. Główne role powierzał młodzieży, która chętnie brała udział w przedstawieniach.
W czasie pierwszego pobytu w Czchowie w 1938 roku ksiądz Kolebok, współpracujący ze Stowarzyszeniem Młodzieży Katolickiej i „Krucjaty”, przygotowywał małe przedstawienia z okazji różnych świąt kościelnych oraz sztuki o tematyce powstańczej.
Mieszkańcy Czchowa wspominają „Był mecenasem teatru. Przedstawienia były grane w szkole od czasu wojny. Bazował na aktorach miejscowych”. „Miał duży talent reżyserski. Organizował różne inscenizacje (na różne uroczystości). Urządzał Jasełka i przygotowywał Mękę Pańską. Choć były to czasy stalinowskie, potrafił załatwić w szkole salę gimnastyczną, w której była scena i tam wystawiał”. Polityka państwa w latach pięćdziesiątych wyraźnie ograniczała możliwości i działalność instytucji firmowanych patronatem Kościoła. Tego typu ograniczenia dotyczyły także funkcjonowania teatrów amatorskich. Mimo przeszkód, nakazów i zakazów ksiądz Kolebok robił wszystko, by jego parafianie spotkali się z religijną książką czy sztuką teatralną. „W czasach najcięższych prowadził kółko artystyczne. Wszystkie teksty podlegały cenzurze, podkreślał sztuki religijne, aby cenzura „przepuściła”. Teatr rozpoczął działalność z chwilą powstania szkoły zawodowej. Za działalność teatralną ksiądz Kolebok znalazł się na liście „zagrażających”, którą prowadził komitet partii. Na wystawienie sztuk trzeba było mieć zezwolenia”.
Ożywienie działalności scenicznej nastąpiło w 1954 roku; wystawiane spektakle to przede wszystkim sztuki religijne. „Najczęściej grane i kilkakrotnie wznawiane był „Brylantowy krzyżyk”. Ale ksiądz Kolebok zdecydował się również wyreżyserować komedię A. Fredry „Śluby Panieńskie”, co było dużym zaskoczeniem zarówno dla aktorów jak i publiczności. Uzasadniając swój wybór, podkreślał, że życie nie składa się tylko z dramatów, trzeba się też uśmiechać, trzeba pomóc ludziom, którzy przyjdą do teatru, aby zapomnieć choć na chwilę o swoich troskach i trudzie dnia codziennego”.
Zespól teatralny księdza Koleboka przygotował w latach 1946-81 – 16 premier, czterokrotnie powracał do sztuki „Brylantowy krzyżyk” (1947, 1953, 1972/73, 1980). W repertuarze znaleźć można następujące tytuły: 1946 – „Powrót taty” wg A. Mickiewicza; 1946/47 – „Stanisław Kostka”; 1947/48 – „Jasełka”; 1950 – „Gwiazda Syberii” wg L. Starzyńskiego; 1955 – „Gość Oczekiwany” wg Zofii Kossak-Szczuckiej; „Zrzędność i pokora” wg A. Fredry; 1956 – „Ukrzyżuj Go” wg G. Trzywdarka Rakowskiego; „Jasełka”; 1958 – „Janko doktorem”; 1958/59 – „Czary w Koziołkowie”; „Uciekła mi przepióreczka” wg S. Żeromskiego; 1959 – „Na wymiarze”; 1959/60 – „Maciejowa jedzie na wesele”; 1979 – „Rozdroże miłości” wg J. Zawieyskiego; 1980 – „Śluby Panieńskie” wg A. Fredry; 1981 – „Żywot św. Genowefy” wg P. Wieczorka.
Już pełny zestaw tytułów pozwala stwierdzić, że księdza Koleboka interesowała przede wszystkim problematyka religijno – moralna skupiona wokół zagadnienia odwiecznie nurtującego umysły ludzi wrażliwych, czyli walki dobra ze złem. Głęboki patriotyzm bohaterów „Gwiazdy Syberii”; dylematy młodych w „Ślubach Panieńskich” pomagały widzom znaleźć sens i cel życia, zrozumieć istotę bycia człowiekiem. Zamierzony dydaktyzm przedstawionych inscenizacji nie przeszkadzał w odbiorze najistotniejszych prawd egzystencjalnych, bo przecież teatr już od początku swego istnienia wykorzystywany był jako najlepsze narzędzie kształtowania świadomości społeczeństwa. Ksiądz Kolebok nigdy – nawet wtedy, gdy w latach pięćdziesiątych wzywany był na przesłuchania do Urzędu Bezpieczeństwa i otrzymał zakaz prowadzenia teatru czchowskiego – nie zapomniał, że:
„Są na świecie dwa szczęścia:
Jedno małe – to być szczęśliwym,
Drugie – największe – dawać szczęście innym.”

Aby zrozumieć ogrom poświęcenia należy podkreślić, że większość prac związanych z przygotowaniem spektaklu wykonywał sam ksiądz Kolebok. To on proponował dobór repertuaru; dostosował gotowe scenariusze do możliwości aktorów amatorów przez dokonywanie skrótów; nadzorował tworzenie scenografii i kostiumów (bardzo dbał o staranne ich wykończenie; osobiście sprawdzał, czy we właściwym miejscu przyszyto koronkę lub falbankę); dbał o odpowiednią charakteryzację postaci; bywał także reżyserem dźwięku; „Wielokrotnie w przedstawieniach wykorzystywano efekty dźwiękowe. Uzyskiwano je, stosując bardzo proste, ale skuteczne, pomysłowe metody. Przykładowo burze i grzmoty uzyskiwano przetaczając po podłodze pień, na którym pozostawiono nie odcięte do końca konary; uderzenie pioruna – w arkusz wiszącej blachy uderzano pałką; błyskawice – do wiadra wody z solą zanurzano 2 końcówki drutu podłączonego do prądu; deszcz – jego „uzyskanie” było pomysłem ks. Koleboka, który potrafił w każdej dziedzinie wykorzystywać swoje obserwacje świata. Warto zacytować jego wypowiedź na temat: „Słuchajcie, aby dobrze odegrać deszcz, to ja kiedyś słyszałem, jak młócili i czyścili zboże na czymś, co fachowo nazywa się „żmijką”. Ziarno wysypuje się górą, przy młocce ziarenka kręcą się i opadają w dół. Słyszy się padający deszcz”. Jak przekonywujący był uzyskany w ten sposób „deszcz”, świadczyć może wypowiedź jednej z pań po zakończonym przedstawieniu: „No, jak pójdę do domu, kiedy deszcz leje tak niemiłosiernie, a ja nie mam parasola?”
Ksiądz Kolebok wiedział, że jest tylko reżyserem – amatorem, więc powinien wciąż doskonalić swój warsztat pracy. W tym celu utrzymywał stały kontakt z teatrem tarnowskim, skąd przywoził potrzebne do charakteryzacji pudry, kredki i kremy. Żył teatrem, poświęcał mu swój czas i wysiłek, tego samego wymagał od aktorów. We wspomnieniach członków zespołu teatralnego jawi się jako osoba bardzo wymagająca, systematyczna i obowiązkowa. Jednocześnie w kontaktach z ludźmi umiał stworzyć swobodną atmosferę, „zawsze przygotowywał gorącą herbatę, kawę, ciastka, cukierki. Miał tak wielką charyzmę, że otaczało go grono dorosłych i młodzieży, którzy chętnie pomagali w przygotowaniu premier i kolejnych inscenizacji. W tej grupie było miejsce dla wszystkich; do końca grywał w przedstawieniach p. Władysław Ojczyk – aktor z czasów przedwojennych, szansę otrzymało także młode pokolenie – np. Jadzia Pokorna 12-letnia dziewczynka debiutująca w 1980r. w roli Matki Boskiej w spektaklu „Brylantowy krzyżyk”. Często zdarzało się, że rodzice współpracowali z własnymi dziećmi – tak było w przypadku pani Krystyny Klockiewicz i jej córki Barbary, czy pani Ireny Ryby i jej syna Janusza.
Aktorzy wiedzieli, że ks. Franciszek Kolebok jest człowiekiem punktualnym i takiej samej punktualności wymagał od innych. Był perfekcjonistą pod każdym względem: pomagał zrozumieć psychikę granej postaci, poznać motywy jej postępowania. Często każdemu z osobna pokazywał, jak ma grać, jak chodzić, jak mówić itp. Mówił do aktorów: „Nie dziwcie się, tak pokazuje, jak umiem”. Bardzo denerwował się na premierach; aby być bliżej widzów, zasiadał na widowni i obserwował reakcje publiczności. Równocześnie rejestrował ewentualne pomyłki; potrafił przyznać się do błędu i przeprosić za niezbyt udane przedstawienie.
„Jak ważna była dla ks. Koleboka prowadzona działalność teatralna, świadczą jego ostatnie słowa, które wypowiedział w życiu. W czasie pobytu księdza Koleboka w szpitalu po wylewie aktorzy codziennie przychodzili go odwiedzić. W chwilach, kiedy chory odzyskiwał przytomność usiłował rozmawiać z nimi. Ostatnia ich rozmowa „z Frankiem” odbyła się 8 sierpnia 1981r. około godz. 20.00. Chory wypytywał przybyłych, czy gotowa jest już kaplica do przygotowywanej sztuki „Brylantowy krzyżyk”. Około godz. 21.00 powiedział jeszcze zmęczonym głosem: „Tam na stole w pokoju jest sztuka, specjalnie dla was, zagrajcie ją”. Powtórzył te słowa dwukrotnie. Były to już jego ostatnie słowa, a dotyczyły sztuki pt. „Małgorzata z Kortony”.
Parafialny zespół walczył o „duszę” mieszkańców Czchowa; księdzu Kolebokowi udało się zainteresować wiernych, spektakle grane były kilkakrotnie a rekordową liczbę przedstawień – aż 33 razy – miała inscenizacja „Ślubów panieńskich” w 1980 roku. O wielkości zasług księdza Franciszka w tej dziedzinie niech świadczą zapisy z Księgi Pamiątkowej: „Za kilka godzin radości, za chwile pięknych wzruszeń i zapomnienie o codziennych kłopotach, za piękną grę”. (Ks. St. Fiołek, ks. S. Goryl), „Teatr istnieje po to, żeby dusza widza przeżywała wzruszenia i osiągała poprzez nie nową i pogłębioną jedność”.
Wśród parafian byli tacy, którzy nie opuścili żadnego przedstawienia. To na pewno zasługa aktorów ale przede wszystkim księdza Koleboka. Jego osoba, uśmiech, gest pomagały amatorom zmierzyć się nawet z klasycznymi dziełami polskiej dramaturgii. Osobowość księdza Koleboka pozwalała z wiarą patrzeć w przyszłość, uczyła miłości do świata, drugiego człowieka, sztuki. Jego śmierć zamknęła ważny rozdział w historii Czchowa i jego mieszkańców – zmarł przecież wielki pasjonat teatru i autorytet moralny…”


WYBITNY KAZNODZIEJA


„Od początku swojej pracy duszpasterskiej ks. Franciszek Kolebok dał się poznać jako wybitny kaznodzieja. Posiadał szczególny dar żywego słowa. Przemawiał z ambony piękną, czystą polszczyzną, mówił wyraźnie, głośno i z ogromnym zaangażowaniem całej swojej osoby. Umacniał wiarę, nadzieję i miłość. Przez sugestywny pokaz potrafił grać na strunach dusz ludzkich.
Kazania wygłaszane już przez młodego wikariusza komentowały najważniejsze wydarzenia w kontekście prawd religijnych, podkreślały znaczenie kontemplacji i modlitwy. Ogromna wiedza z różnych dziedzin życia dostarczała księdzu przykładów, które bardzo często wykorzystywał do sugestywniejszego obrazowania. Jednak najpełniej talent ten został odkryty w czasie ponad 40-letniego pobytu ks. Franciszka Koleboka w Czchowie.
W pamięci parafian pozostał jako ten, który głosił swoje kazania na odpustach w sąsiednich parafiach na prośbę proboszczów i życzenie wiernych. Pisze o tym ks. J. Piechota w zbiorze „Komedyje Iwkowskie – Odpust na Kozieńcu” – „Kazania miał stary kanonik z Czchowa, jak powiedział kazanie to nigdy nie słyszeliście. Mówił o Krzyżu, jak to Matka Boża stała pod Krzyżem, jak to św. Helena szukała Krzyża Chrystusowego, jak teraz niektórzy ludzie sami sobie krzyże szukają i przez swoją głupotę narobią sobie kłopotu, a inni starzy i chorzy też muszą stać pod krzyżem i cierpieć. No ma on talent do kazań. A krzyczał okropnie aż uszy pękały (bo on sam był głuchy i myślał, że ludzie nic nie słyszą i dlatego tak krzyczał). Mówił tak pięknie, że wszyscy ludzie płakali, bo on zawsze tak ludzi wzruszy. Dlatego to przed odpustem poszła delegacja do dziekana w Czchowie, żeby ks. Kanonik miał kazanie żaden inny tylko on.”Przygotowywał się do kazań pilnie. Wygłaszał je językiem prostym, w sposób bezpośredni. Dawał wiernym solidną podstawę wiary i moralności. Słowo Boże głosił po apostolsku, idąc wiernie za wskazówką „głoś naukę a nie siebie”. Przemawianie było nacechowane jasnością i prostotą, uważał pilnie aby się nie przypodobać próżną formą stylistyczną czy też wyszukiwanymi zwrotami tym nielicznym słuchaczom, którzy mają się za mądrych, ale nie znają istoty prawdy.
Posiadał głos pełno brzmiący i donośny tak, że mógł być dobrze zrozumiany nawet na otwartej przestrzeni. Wygłaszał kazania z ambony i nigdy nie przyzwyczaił się do mikrofonu.
Niewiele maszynopisów kazań się zachowało, jednak w pamięci słuchaczy ich treść jest żywa; potrafią oni całymi zdaniami cytować fragmenty niektórych kazań. W pamięci wiernych zachował się żywy obraz kaznodziei, który w czasie głoszenia Słowa Bożego często sięgał po chusteczkę, aby otrzeć pot z czoła. Po tak wyczerpującym kazaniu, gdy ktoś z wiernych (J. Gawełda) zapytał, czy nie jest zmęczony: „owszem, ale moje motto brzmi: Ad majorem Dei Glorian (wszystko na większą Chwałę Bożą) odpowiadał uśmiechając się z wyrazem wdzięczności do rozmówcy…”
Tak więc postarajmy się ocalić od zapomnienia ślady przeszłości, która dzięki charyzmie takich ludzi, ich wyjątkowości odbiła się złotymi zgłoskami w niepisanych kartach historii tej ziemi, tego dziś małego miasteczka. Jest jeszcze wiele „nie spisanego” i to nie tylko z Czchowa, ale z każdej miejscowości naszej gminy, sięgnijmy do albumów, wspomnień, może warto coś jeszcze „powiedzieć”…


Materiał opracowała na podstawie pracy autorstwa p. B. Goryl - J.Dębiec

Czchów


PREZENTACJĘ CZCHOWA OPRACOWAŁA mgr JOANNA DĘBIEC - red. nacz. Czasu Czchowa

Kalendarz ze starymi fotografiami