Reklama

Reklama

Reklama

Patronat Medialny

Reklama

700-lecie ...

Reklama
Kliknij aby obejrzeć cały reportaż

Okiem Reportera

Reklama
Kliknij aby obejrzeć cały reportaż
Statystyki witryny [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
119
183
214

-31
W tym miesiącu:
W poprzednim:
Dwa miesiące temu:
992
6617
5259

+1358

Wszystkich odwiedzin:
Od 07-07-2010 12 867

Bieżący numer

Reklama

Powódz 2010

Reklama
Kliknij aby obejrzeć cały reportaż

PARTNERZY GAZETY

Rysunki Krotosa

Polecane strony

OSP w Czchowie
Misto i Gmina Czchów
Studio GMW
Brzeska Witryna Internetowa
Muzeum okręgowe w Tarnowie
KASIA OSUCH - GALLERY

Oferty pracy

Reklama

Wyniki ankiety

Reklama

Kalendarz 2008

Reklama

Zamów projekt

Reklama

Kamera

Reklama
XI Baszta Jazz Festival Czchów '2010 wybrzmiał już... a następny za rok, czyli… tuż tuż
Wpisany przez redakcję - relacjonuje JACEK MAZUR - Dyrektor Artystyczny Festiwalu   
środa, 14 lipca 2010 16:49

I znów przyszedł czas na podsumowanie kolejnej – już XI edycji festiwalu. (...)

Poniżej środkowy fragment artykułu Jacka Mazura opisujący wrażenia sobotniej nocy festiwalowej, jazzowej, z 11 lipca 2010 r. W rozwinięciu - pomiń wstęp i czytaj cały artykuł! Bardziej obszerny materiał i fotoreportaże (zobacz też galerie powyżej) będą dostępne również w wersji papierowej najnowszego numeru Czasu Czchowa (ok.25 lipca w kioskach). Red.

"Sobota - to był pierwszy oficjalny dzień festiwalu. Tym razem miejscem wydarzenia nie był Rynek czchowski ze względu na prace remontowe, a teren otaczający halę sportową, na którym już organizowano Dni Czchowa. Gdyby nie ustawienie przez akustyków pulpitów nagłośnienia na środku placu, które to zasłaniały widok fanom, byłoby genialnie. Tak czy siak, miejsce wspaniałe i wiele pochlebnych opinii docierało na jego temat. Zaczęliśmy  imprezę tuż przed 18.30. Zaszczyceni obecnością gości specjalnych z województwa, powiatu i władz Czchowa, otworzyliśmy XI Baszta Jazz Festival.
Jako pierwsza zaprezentowała się znana i lubiana tarnowska „Leliva Jazz Band”, która przyjechała do nas tym razem prosto z koncertów na Mazurach.

Jak zwykle uczta dla ucha."

XI Baszta Jazz Festival Czchów '2010 wybrzmiał już... a następny za rok, czyli… tuż tuż

I znów przyszedł czas na podsumowanie kolejnej – już XI edycji festiwalu. (...) W związku z powodziami jakie dotknęły i nasz Czchów, wcześniej przygotowany program festiwalu uległ zmianie. Tak więc nie było tym razem pięknego zamku Tropsztyn. Nie było wcześniej zaplanowanego konkursu o „Złotą Basztę '2010” dla instrumentalistów i wokalistów jazzowych, nie było również zaplanowanego koncertu Jazz w „Zagłobie” w Jurkowie. W związku z tym część jazz-fanów nie doczytała ostatecznego zmienionego programu i przywędrowała pod Zamek Tropsztyn. Ale udało się dzięki telefonom, które otrzymywałem od fanów - „przekierowywać” tych zawiedzionych na imprezę w Ośrodku Wypoczynkowym „ŁAZISKA”, a dokładnie - na „JAZZ W ORANŻERII" na Zaporze. To wyjście niemal "w locie” zostało wymyślone i zaaprobowane przez właścicieli hotelu, by fani obecni już w piątkowy wieczór nie byli osamotnieni i zawiedzeni.

Dzięki temu, że Ośrodek „ŁAZISKA” prócz swoich zaproszonych gości na koncert „Jazz Band Ball Orchestra” i Caroline Mhlangi z Afryki, przygarnął do swojego Ośrodka na Zaporze tych właśnie koneserów jazzu - powstała impreza o niepowtarzalnym klimacie. Piękna, urządzona gustownie w szalonym tempie Oranżeria, jej wspaniała akustyka i do tego masa stęsknionych roczną przerwą fanów, stworzyły klimat, jakiego pozazdrościć mogłyby nam setki klubów w Europie i nie tylko! Jak co roku - krakowski JBBO znów przywiózł kolejnego gościa specjalnego. Tym razem była to śliczna, urocza, o wspaniałym głosie - afrykańska wokalistka CAROLINE MHLANGA, którą poznaliśmy dzięki naszym koncertom JBBO na Wyspach Kanaryjskich w latach 2004-2007, a która do tego wszystkiego właśnie 9 lipca skończyła 25 lat. Była więc okazja do wykonania „Sto Lat” (a cała sala śpiewała wraz z nami) i wypicia lampki szampana z Jubilatką. Już wcześniej chciałem ją zaprosić pod Basztę, ale był problem z terminami. W końcu wypaliło! Koncert był niezwykle udany i sympatyczny. Uroku dodatkowego dodał przyjazd tego wieczoru wspaniałej węgierskiej grupy - „BUDAPEST RAGTIME BAND”, koncertującej podczas dwóch festiwalowych dni. To kolejna i doskonała grupa, nieznana dotąd fanom festiwalu - przyjeżdżająca nad Dunajec znad Dunaju. Poznałem ich w Holandii wiele lat temu na Heineken Jazz Festiwalu. Chętnie zgodzili się przyłączyć do piątkowego jam session wraz z JBBO, które trwało i trwało… i nasycić nie mogło odbiorców...


Sobota - to był pierwszy oficjalny dzień festiwalu. Tym razem miejscem wydarzenia nie był Rynek czchowski ze względu na prace remontowe, a teren otaczający halę sportową, na którym już organizowano Dni Czchowa. Gdyby nie ustawienie przez akustyków pulpitów nagłośnienia na środku placu, które to zasłaniały widok fanom, byłoby genialnie. Tak czy siak, miejsce wspaniałe i wiele pochlebnych opinii docierało na jego temat. Zaczęliśmy  imprezę tuż przed 18.30. Zaszczyceni obecnością gości specjalnych z województwa, powiatu i władz Czchowa, otworzyliśmy XI Baszta Jazz Festival.
Jako pierwsza zaprezentowała się znana i lubiana tarnowska „Leliva Jazz Band”, która przyjechała do nas tym razem prosto z koncertów na Mazurach. Jak zwykle uczta dla ucha.

Kolejnym zespołem był ”Coco Dixie” z Radymna ze wspaniałą wokalistką. I znów „narozrabiali na scenie” wprowadzając publiczność w zachwyt. Koniec ich koncertu był początkiem tradycyjnej już Parady Jazzowej. I znów nasza kochana Terenia Horzymek udostępniła swą kolekcję pięknych czapeczek - ozdoby naszych czchowskich parad, bez których nie wyobrażam sobie kolejnych... (...)

[Po aukcji zorganizowanej w tym roku przez MOKSiR na rzecz powodzian] na scenie królował nadal jazz. Pojawił się znany czchowskiej publiczności, a obchodzący 48. rocznicę istnienia - krakowski Jazz Band Ball Orchestra (moja grupa, z którą pracuję od blisko 30 lat) ze wspomnianą wcześniej piękną gwiazdą wieczoru Caroline Mhlangą z Afryki (Zimbabwe). Koncert był porywający i oczywiście nie obeszło się bez bisów.

Zaraz po JBBO weszli na scenę również krakowscy muzycy po kierownictwem Jana Boby, czyli „Boba Jazz Band”. W tym roku świętują 20-lecie istnienia, choć Jan Boba - kiedyś współzałożyciel i pianista JBBO, już  nie schodzi ze sceny od blisko 50. lat. Jak się można było spodziewać - koncert był super.
Ostatnim zespołem sobotnich koncertów, był „Budapest Ragtime Band”. Ta grupa świetnie się zaklimatyzowała nad Dunajcem, mimo, że są znad Dunaju. Pokochali Czchów i pokochali Baszta Jazz Festival. Pokochała ich również publiczność naddunajecka od „pierwszego wejrzenia”. Uroczy panowie, świetni muzycy, do tego świetni show-mani, grający happy jazz - cóż więcej chcieć?! Jak zwykle nasi „Bratankowie” potwierdzili wysoki poziom węgierskiego jazzu.

Zaraz po koncertach na placu przy hali, sprawnie i szybko przetransportowaliśmy się na ŁAZISKA do Oranżerii, gdzie do godz. 6.00 bez minut trwał wspólny jam session, jako posumowanie koncertów sobotnich.

Niedzielę w Czchowie – jak już często bywało - musiałem opuścić jadąc na koncert aż do Lubina. Wiem z relacji uczestników jak było świetnie na scenie przed Barem „Pod Sosną”. Program był zróżnicowany stylistycznie. Wystąpił zespół młodych, zapalonych jazzmanów w wieku 14-16 lat „Metro Band”, jako namiastka młodych talentów i konkursu "O Złotą Basztę”. Sądząc po owacjach, chłopaki się sprawdzili i na pewno da im to "kopa” do dalszej pracy. Również ciekawostką był kwartet saksofonowy „Saxpasja”. Trochę nietypowy skład,ale jakże świetnie brzmiący i jakże inaczej interpretujący standardy jazzowe i nie tylko, bo w repertuarze mieli utwory Scotta Joplina i in. Dla tych, którzy chcieli jeszcze raz spokojnie posłuchać „Boba Jazz Band” i „Budapest Ragtime Band” była okazja właśnie na Poranku Jazzowym. Węgierska formacja swym występem zakończyła XI Baszta Jazz Festival.

I znów zaświeciło nam słońce... i znów fani nie zawiedli... i znów można powiedzieć: sukces. Sukces nas wszystkich - tych, którzy kochają jazz, pomagają, wspomagają finansowo, organizują - słowem sukces czchowskiej Kultury, sukces tych przede wszystkim którzy wiernie przyjeżdżają z różnych zakątków Polski i nie tylko - co rok pod Basztę, by się jazzem, atmosferą czchowskiego Festiwalu, nasycić na kolejny rok. Zawsze na rozstanie mówię im: „do zobaczenia za rok... do zobaczenia na jeszcze świetniejszej imprezie...” Wydaje się, że słowa nie są rzucane na wiatr...?

Jacek Mazur

 
Projekt i wykonanie: M. Papuga.